Szlakiem Mistrzów Witraży Wrocław 2013 – relacja III i ostatnia

Andrzej Bochacz

Dobry humor oraz pozytywne nastawienie nie opuszczało nas ani na moment podczas wrocławskiej wyprawy. Szczególnego kolorytu dostarczył wieczorny spacer w okolicach rynku, gdzie wspaniale wyeksponowany jest witraż w kościele p.w. św. Elżbiety. Tym większej ochoty nabraliśmy, aby odwiedzić tę świątynię. Ciepły wieczór zaprowadził nas do niewielkiej knajpki, gdzie raczyliśmy się nie tylko herbatką a witrażowym dyskusjom nie było końca. Trudno się dziwić, bo widzieliśmy się poprzednio podczas łódzkiej wycieczki. Minął ponad rok a każdy z nas realizował z zapałem swoją pasję.

Kościół p.w. św. Elżbiety a właściwie bazylika p.w. św. Elżbiety Węgierskiej wybudowano pod koniec XIX stulecia. Świątynię wybudowano razem z olbrzymim szpitalem przy ul. Grabiszyńskiej. Wówczas były to peryferie ówczesnego Wrocławia. Ten nowoczesny na owe czasy obiekt, zbudowany został przez Koppa. Kościół konsekrowany został w 700-lecie urodzin św. Elżbiety a parafia liczyła wówczas ponad 11 tys. wiernych. Bardzo kosztowną inwestycją lat dziewięćdziesiątych XX stulecia była instalacja witraży. Początkowo ufundowano trzy witraże figuralne w prezbiterium, na których umieszczeni zostali święci i błogosławieni oraz ważne postacie kościoła polskiego. Witraże w oknach od ul. Grabiszyńskiej przedstawiają dzieło stworzenia, odkupienia i uświęcenia człowieka poprzez kościół święty. Witraż pod chórem przedstawia miejsca Golgoty i męczeństwa narodu polskiego i jest poświęcony Sybirakom. Witraż od strony zachodniej przedstawia czterech Ewangelistów, małe zaś witraże od strony południowej i północnej przedstawiają historię naszego narodu. Witraże zostały zaprojektowane przez Halinę Cieślińską-Brzeską, a wykonane w renomowanej pracowni „Janek” w Poznaniu.

W 2003r. z inicjatywy ówczesnego Metropolity Wrocławia, J.E. ks. Henryka Kardynała Gulbinowicza oraz dzięki przychylności Biskupa Polowego WP ks. Tadeusza Płoskiego, wrocławscy Sybiracy otrzymali jedną z kaplic w Bazylice – kaplicę św. Anny. Przeznaczono ją na Kaplicę Zesłańców Sybiru pw. św. Rafała Kalinowskiego – patrona Sybiraków.

Kaplica ta po pożarze kościoła w roku 1976 wymagała gruntownego remontu. Po zakończeniu prac renowacyjnych na ścianie ołtarzowej została umieszczona rzeźba Ukrzyżowanego Chrystusa, wykonana w brązie przez artystę, rzeźbiarza Bronisława Chromego, profesora ASP w Krakowie. W oknie, również wg projektu prof. Bronisława Chromego, znajduje się witraż z postacią św. Rafała wykonany we wrocławskiej Pracowni Witraży Zbigniewa Jaworskiego.

Bazylika znajduje się w północno-zachodnim narożniku wrocławskiego rynku. W tej części mieści się znakomita restauracja „Pod Gryfami”. Nazwa pochodzi od nazwy kamienicy „Pod Gryfami”. Ta architektoniczna perełka niegdyś była domem zamożnych mieszczan, a dziś słynie z antykwariatu i restauracji prowadzonych przez Grażynę i Henryka Horszowskich. Jest to wyjątkowy lokal, gdyż właściciele są jednocześnie miłośnikami sztuki. Widać to od razu po klimacie, który panuje w restauracji. Pod Gryfami, to miejsce przytulne, ale też dużo tu przepychu dawnej elegancji. Grana na żywo muzyka bawi gości utworami klasycznymi. To z pewnością nadaje nowego wyrazu i przenosi nas w świat Wrocławia międzywojennego i mamy wrażenie, że zaraz do stolika tuż obok zasiądzie Eberhard Mock…

„Pod Gryfami” łatwo stracić poczucie czasu. Wygodne, obite pluszem fotele, ciepłe światło, drewniane wykończenia i otaczające zewsząd ciepłe odcienie czerwieni i brązu od wejścia dają wrażenie przytulności. Na ścianach trudno o wolną przestrzeń: obrazy, fotografie, mapy, kolekcje bibelotów, a nawet stare instrumenty muzyczne intrygują do tego stopnia, że przy każdym chciało by się zatrzymać na dłużej.

Do restauracji „Pod Gryfami” przyprowadziły nas oczywiście witraże, których właściciele umieścili wiele. Znajdziemy tutaj prawdziwe antyki jak i prace współczesne. W wielopoziomowym obiekcie jest tak duży natłok antyków, dzieł sztuki, że trudno było nam rozstać się z tym miejscem.

Ośrodek Teatru Otwartego „Kalambur” powstał z potrzeby serca Bogusława Litwińca jako scena teatralna w roku 1957. Różne były losy tego nieformalnego centrum wrocławskiej kultury. Odwiedzali to miejsce wielcy i wybitni a wśród nich Tadeusz Różewicz. Nas oczywiście zachwycił witraż pełnej secesyjnej ekspresji dziewczyny.

Obecnie przy ul. Kuźniczej 29a mieści się Art Café „pod Kalamburem”, miejsce nieformalnych spotkań młodych twórców Wrocławia.

Odpowiedz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Sprawdź również

Bez reszty

Augustyn Baran Kwiecień to najmniej przyjemny miesiąc. W roku i życiu każdego z nas. Być ...